„Jak się nie zabić i nie zwariować”. Justyna Suchanek opowiada swoją historię w książce

Dzielenie się jest dbaniem o innych!

23 lutego obchodziliśmy Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją, a już jutro (26 lutego) do księgarni trafi książka „Jak się nie zabić i nie zwariować”. Justyna Suchanek, znana widzom YouTube’a i Instagrama jako Sukanek, szczerze opowiada w niej o dorastaniu w rodzinie z problemem alkoholowym, o swoich nastoletnich zmaganiach z depresją, próbach samobójczych, pobytach w szpitalach psychiatrycznych, autodestrukcyjnych myślach i uzależnieniu od miłości. A także o tym, jak dzięki pomocy terapeutów i samoświadomości uporządkowała swoje uczucia, zakończyła niezdrowe relacje i pokochała samą siebie. To również opowieść o tym, że warto prosić o pomoc. I nigdy nie wolno rezygnować z samego siebie.

Przed premierą książki rozmawiamy z jej autorką.

Twoja książka opowiada Twoją historię, jest szczera, dużo piszesz o emocjach i o tym jak wyglądała Twoja droga, kiedy zrozumiałaś, że potrzebujesz pomocy, czy tak naprawdę co było powodem i co Tobą kierowało. Myślisz, że w obecnych czasach szczerość i prawda, są bardziej potrzebne w społeczeństwie niż kiedykolwiek?

Myślę, że w tak zakłamanym i udawanym świecie szczerość pełni tutaj bardzo ważną rolę. Dotychczas uważano, że nie można pokazywać przecież tego, jakie życie jest czasami bolesne i przykre, stawiano na sztuczną, idealną, często wykreowaną rzeczywistość. Ludzie nie mieli jak się do tego odnieść. Widzieli swoje ciężkie życie i to idealne na social mediach. Myśleli, że coś z nimi jest nie tak, nie rozumieli dlaczego tylko oni tak mają. Ja łamię ten schemat. Pokazuję życie takie, jakie jest. Jeśli mam zły dzień płaczę, jeśli coś fajnego się wydarzy, cieszę się. Nie wstydzę się moich uczuć, nie wstydzę się swojego życia i nie wstydzę się siebie. Myślę, że szczerość mogłaby przynieść wielu ludziom spokój ducha.

Mówi się, że mimo możliwości komunikacji, różnorodności form i postępu technologicznego, możemy pozostać ze sobą w kontakcie, niezależnie od tego, w której części świata jesteśmy, a mimo to jesteśmy najbardziej samotnym społeczeństwem. Co o tym myślisz?

Prawda jest taka, że to sami z sobą spędzamy najwięcej czasu i jeśli się nie lubimy, nie akceptujemy i często też nienawidzimy, to nawet jeśli mamy ogromne grono przyjaciół i znajomych, zawsze będziemy czuć się w jakiś sposób samotni. Ludzie szukają miłości, zrozumienia, akceptacji u innych. Uważam, że gdyby zaczęli jej szukać w sobie, mogliby w końcu realnie to dostać. Nie jest to łatwa droga i nikt nie mówił, że będzie. Ciężko jest zaakceptować siebie, polubić, a tym bardziej pokochać, zwłaszcza jeśli nie robiło się tego od dziecka i nikt nie powiedział nam, że tak się w ogóle da. Gdy nam się to jednak uda, to nawet jeśli zostalibyśmy sami na tej planecie, nie czulibyśmy się samotni, bo dalej mielibyśmy samych siebie.

Nie bałaś się, jako osoba zmagająca się z depresją i chorobami psychicznymi, mówić otwarcie o tym i dzielić się tym na YouTube i w mediach społecznościowych, gdzie jak wiemy mamy zjawisko „hejtu”? Nie miałaś obaw, że to w jakiś sposób wpłynie na Twoje zdrowie psychiczne?

Ja całe życie myślałam o innych i chciałam nieść pomoc. Strasznie nie podobała mi się ta fałszywość i zakłamanie w internecie. Ja jestem bardzo szczerą osobą, więc wydało mi się naturalne, że będę sobą w internecie. Mówienie o sobie pozwoliło mi też wyrzucić z siebie wszystko, co siedziało we mnie przez lata. Mogłam opowiedzieć w końcu swoją historię, bo wierzyłam, że coś zmieni. Ja dostaję bardzo mało hejtu, a jeśli już to moja społeczność zawsze mnie broni. Sama staram się rozmawiać czasem z poszczególnymi jednostkami i prawie zawsze kończy się to na słowie “przepraszam” z ich strony. Jak dla mnie nie ma ludzi złych, są tylko bardzo skrzywdzeni przez życie i chorzy. A jeśli chodzi o moje zdrowie psychiczne, oczywiście, że mogło to wpłynąć na mnie źle. Widziałam jednak, ilu ludzi na mnie liczy, ile ludzi mogę tym uratować. Wtedy pojedynczy komentarz pełen nienawiści był dla mnie motywacją, że kiedyś może i tej biednej zgubionej duszy pomogę.

Coraz więcej mówi się o zdrowiu psychicznym, zwiększa się świadomość społeczne, a choroby z nim związane przestają być tematem tabu. Czy masz jakiś następny cel w związku z działaniem w obszarze zdrowia psychicznego? YouTube, media społecznościowe, książka… co dalej?

Planuję zrobić akcję, która będzie miała uchronić dzieci przed zachowaniami autodestrukcyjnymi. Na razie mam tylko zarys w głowi,e jak chciałabym, żeby to wyglądało, ale powoli wprowadzam to w życie. Na spotkaniu autorskim widziałam dzieci, które miały na swoich rękach często jeszcze świeże rany. Pękało mi serce, jak na to patrzyłam i od razu pomyślałam, że nie może tak dłużej być i że muszę to zmienić. Mam nadzieje, że wielu z nich uchroni to przed zrobieniem sobie krzywdy. Oprócz tego dalej będę działała w social mediach i uświadamiała ludzi, czym są choroby psychiczne i jak można sobie pomóc.

Czy obecnie posiadasz jakieś rytuały, sposoby, aby dbać o swoje zdrowie psychiczne? Może coś co poradziłabyś osobą, które zmagają się z problemami zdrowia psychicznego, albo po prostu chcą o ten obszar zdrowia u siebie zadbać?

Zawsze będę to powtarzać, że terapia jest najlepszą inwestycją w samego siebie i każdy powinienem taką terapię przebyć, nawet jeżeli wydaje mu się na pierwszy rzut oka niepotrzebna. Dbanie o swoje potrzeby, a zwłaszcza te podstawowe, czyli wysypianie się czy odpowiednie odżywianie. Kiedy za dużo pracuję i zarywam noce albo zapominam w pośpiechu zjeść posiłek, mój organizm reaguje na to natychmiastowym pogorszeniem samopoczucia. Wtedy oczywiście zwalniam i zajmuję się sobą. To jest bardzo ważne – opiekowanie się sobą. Często ludzie urządzają sobie w głowie codzienne tortury, obrażając się i ubliżając sobie. Trzeba sobie pomagać, wspierać się, rozumieć i podnosić na duchu. Coś nam nie wyszło? Nie szkodzi, może miało tak być, następnym razem będziemy już wiedzieli, co poszło nie tak. Musimy mieć dla siebie więcej zrozumienia i empatii. Kiedy ja ostatnio miałam gorszy dzień, poprosiłam, czy mogę wyjść wcześniej z pracy. Zabrałam się do ulubionej restauracji, to od razu trochę polepszyło mi humor. Później wróciłam do domu, gdzie zawsze czuję się bezpiecznie. Siedziałam pod kocem z kotami i oglądaliśmy komedie. Czasami robię sobie małe prezenty, tak po prostu, bez żadnej okazji. Musimy sami się poznać i wykształcić w sobie zachowania, które w ciężkich chwilach będą poprawiały nam humor, choćby w malutkim stopniu.
zdjęcie Justyny Suchanek

Powiązane wiadomości

Dodaj komentarz

Proszę się zalogować aby komentować.
  Subskrybuj  
Powiadom o