Dalin Myślenice Myślenice Wiadomości Sportowe 

Pogrom w Tokarni, Beskid 5:0 Górki

W niedzielnych zawodach Górki Myślenice rywalizowały na wyjeździe z faworyzowanym Beskidem Tokarnia. Gospodarze nie dali szans podopiecznym trenera Wojciecha Czajki, triumfując w starciu aż 5:0 i awansując tym samym na podium rywalizacji ligowej.

Niedzielne spotkanie Górek z Beskidem zapowiadało się na ciekawe widowisko. Niepokonana do tej pory na wyjazdach ekipa z Myślenic rywalizowała o trzy punkty w starciu z solidnym przeciwnikiem, który rozgrywki w ubiegłym sezonie zakończył na podium, a przez długi czas miał realne szanse na awans. Warto wspomnieć, że Górki w tym meczu musiały poradzić sobie bez kilku zawodników, a trener Wojciech Czajka nie mógł skorzystać z m.in. Ignacego Dudka, Pawła Dąbrowy czy Kamila Plewy. Mimo to myśleniczanie zapewniali walkę o trzy punkty!

Spotkanie w pierwszych minutach było niezwykle monotonnymi zawodami, w których głównie Beskid rozgrywał piłkę na połowie rywala, a Górki broniły się przed stratą bramki. Po wyrównanych dwudziestu minutach do głosu doszli gospodarze, którzy właśnie wtedy wyszli na prowadzenie. Bramka była konsekwencją braku porozumienia pomiędzy obrońcą, a bramkarzem. Dziesięć minut później było już 2:0, a trafienie dla miejscowej ekipy zostało zdobyte po tzw. dobitce wcześniej obronionego strzału. Do przerwy goście stracili jeszcze dwie bramki, a zostały one zdobyte po dośrodkowaniach z prawej strony i zejściu na krótki słupek.

Na drugą połowę myśleniczanie wyszli w nieco innym składzie, a w bramce zameldował się wracający po kontuzji ręki Krystian Kubiczek. Sam golkiper w drugiej połowie również miał sporo pracy, jednak przez dłuższy czas był bezbłędny. W ofensywnie dalej przeważali gospodarze, którzy z każdą minutą przybliżali się do zasłużonego triumfu. W 79. min. szansę na honorowe trafienie z rzutu karnego miał jeszcze Pietrzyk, jednak jedenastka nie przyniosła bramki. Rywale dzieła zniszczenia dokonali w 80. minucie, ustalając końcowy rezultat na 5:0.

Pewne i zasłużone zwycięstwo Beskidu po jednostronnym pojedynku jest wynikiem naprawdę niezłej gry gospodarzy. Ekipa z Tokarni przeważała na boisku w każdym aspekcie gry, dlatego też pokonała Górki różnicą aż pięciu trafień. Podopiecznym trenera Wojciecha Czajki nie powiodła się sztuka przerwania złej passy w meczach z Beskidem, a świetna seria meczów wyjazdowych właśnie się zakończyła. Do końca rozgrywek jesiennych Górki zagrają jeszcze cztery spotkania, a okazję do rehabilitacji piłkarze będą mieli za tydzień, podczas ostatnich tegorocznych zawodów przy Solidarności 6, gdzie to myśleniczanie zagrają z Clavią Świątniki Górne.


GKS Beskid Tokarnia – LKS Górki Myślenice 5:0 (4:0)

Bramki:

1:0 20’ Ł.Jamrozik

2:0 30’ S.Kostruch

3:0 35’ K.Wróbel

4:0 43’ K.Radoń

5:0 80’ K.Radoń

Beskid: Jakub Bodzioch (68’ Tomasz Filipek) – Jakub Bednarz (60’ Krzysztof Zięba), Tomasz Jątyka, Piotr Jątyka, Damian Kostruch, Kamil Wróbel, Kamil Radoń, Łukasz Jamrozik (60’ Arkadiusz Horwat), Sebastian Kostruch (kapitan), Dariusz Wróbel, Szymon Proszek

Górki:Artur Szlachetka (46’ Krystian Kubiczek) – Rafał Bujas, Mateusz Kubiński, Ireneusz Ziaja, Tomasz Kania – Karol Turała (60’ Jarosław Kuchnia) – Mateusz Obierzyński (kapitan), Marek Zięba, Mateusz Biela (30’ Andrzej Szlachetka), Kamil Malina (70’ Paweł Maślak) – Mateusz Pietrzyk

Sędziowie: Artur Madej oraz Krzysztof Cienkosz i Jakub Dziedzina (KS Myślenice)

Widzów: 80

Miejsce: Boisko GKS „Beskid” w Tokarni

Okiem Trenera Wojciecha Czajki:

Obejmując zespół w bardzo trudnej sytuacji kadrowej na początku roku nie spodziewałem się, że już pod koniec tego roku będziemy na finiszu rundy walczyć o bezpośrednią czołówkę ligi. W tym meczu wygrana mogła dać nam fotel wicelidera i punkty z zespołem, który również walczy o czołówkę. Mecz pokazał jednak, że to Beskid zasługuje na wyższe miejsce w tabeli. Ciężko odnieść się do meczu, gdyż nawet nie podjęliśmy walki. Beskid wyszedł zagrać w piłkę i wygrać, a my tylko statystowaliśmy na boisku. Przyczyn jest kilka, lecz decydujące było to, że Beskid ma po prostu bardziej zaawansowanych piłkarzy. Tam każdy był w grze, ruszał się, tworzył przewagi, podążał za akcją, ciągle obserwował co się dzieje na murawie. W naszym zespole wszystkiego tego zabrakło, a w dodatku sami strzeliliśmy sobie bramkę, która otworzyła mecz. Beskid w optymalnym zestawieniu jest zespołem, który bez problemu poradziłby sobie ligę wyżej, a my dostaliśmy lekcję, która pokazała nam ile nam jeszcze brakuje. Do końca rundy pozostały nam jeszcze cztery spotkania i musimy dać z siebie wszystko, żeby uplasować się na jak najlepszej pozycji.

Źródło: Oliwier Bzowski

Polub tą informację i podziel się ze znajomymi.

Paweł BIELA

Powiązane wiadomości

Napisz komentarz

Lub