Praca I Stołki, czyli nowi ludzie w Urzędzie – Radosław AMBROŻY

Dzielenie się jest dbaniem o innych!

Na ostatniej konferencji prasowej Burmistrz Szlachetka przedstawiał wyniki audytu dotyczącego nieprawidłowości jakie miały miejsce za rządów poprzedniego włodarza. Jednym z elementów jakie zostały wytknięte poprzednikowi były zmiany personalne i zatrudnianie w urzędzie pracowników bez wymaganych konkursów. Bardzo dobra zasada zatrudnienia osób kompetentnych, to zamierzenie przepisów jakie stanowią o zatrudnieniu w jednostkach samorządu terytorialnego w wyniku przeprowadzonych konkursów.

W oświadczeniu jakie wygłosił Burmistrz na konferencji wszyscy mogliśmy się przekonać, że te standardy są obecnie rygorystycznie przestrzegane w Urzędzie.

Jak jest naprawdę ? Przyjrzałem się zmianom personalnym jakie zaszły w gminie, ale nie tylko w samym urzędzie, ale również w jednostkach jej podległych i widać tam bardzo dużo ludzi tzw. dobrej zmiany.

Czy Ci wszyscy ludzie zostali wyłonieni w wyniku konkursu ? Oczywiście, że nie, bo Burmistrz musi spłacić długi, musi zatrudniać swoich, czy kompetentnych zobaczymy niebawem lecz patrząc obiektywnie nabieram do tego obrazu dużego sceptycyzmu.

Ludzie tzw. dobrej zmiany zasilają szeregi urzędnicze oraz eksponowane stanowiska w spółkach gminnych, ale również były poseł nie zapomina o swoich współpracownikach, którzy byli mu wierni choćby w biurze poselskim, a po jego likwidacji pracują w jednostkach samorządowych, mimo że ich najbliższy członek rodziny na sesjach podkreśla transparentność podejmowania decyzji i walkę z prywatą.

Warto by zapytać – gdzie te konkursy ?

Eksodus rozpoczął się zaraz po wyborach, gdy ludzie poprzedniego Burmistrza masowo uciekali z urzędu oraz spółek obawiając się spektakularnych zwolnień. Można by nawet powiedzieć, że poszli za swoim wodzem, bo i burmistrz w nie do końca jednoznacznych warunkach prawnych zrezygnował ze swojego urzędu. Zrezygnował dyrektor urzędu, ale jemu oczywiście krzywda się nie stała, miękko wylądował na stanowisku sekretarza nieopodal, bo w budynku Starostwa pod okiem Józefa Tomala.

Personalne trzęsienie w urzędzie dopiero nabiera rozmachu, lecz rozpoczęło się od spektakularnej wpadki ze zwolnieniem jednej z pracownic, z którą została rozwiązana umowa o pracę jak się wydaje ze złamaniem obowiązujących przepisów i naruszeniem prawa, myślę, że o finale tego zwolnienia (sprawa w toku według informacji jakie posiadam) dowiemy się w przeciągu niedługiego okresu czasu. Po tym wydarzeniu, z większą rozwagą podejmowano kolejne decyzje.

W urzędzie nie ma już sekretarza i na jego miejsce ogłoszony jest konkurs, lecz jest to jeden z nielicznych przykładów, gdzie Burmistrz Szlachetka ogłosił taki tryb naboru na zwolnione stanowisko. Inaczej ma się sprawa z naczelnikiem wydziału mienia, tutaj miejsce znalazł Radny Powiatowy Robert Pitala i w tym wypadku konkursu na to stanowisko próżno szukać na stronie gminy lub w BIP. Odwiedzając salę operacyjną możemy również zobaczyć nową twarz, którą niedawno mogliśmy widzieć na plakatach Prawa i Sprawiedliwości podczas wyborów samorządowych. Nie udało się zdobyć mandatu radnego, za to praca i owszem znalazła się bez problemu i bez konkursu.

Spacerujemy nadal po budynku urzędu, każdy kto chce spotkać się z Burmistrzem musi przejść przez sekretariat, to bardzo ważna i odpowiedzialna część gabinetu. Tutaj znów nowa twarz, zapewne każdy powie należy mieć kogoś swojego na tym stanowisku, i z całą pewnością ma racje lecz i tutaj konkursu nie było, mimo że to właśnie wytykał Burmistrz poprzednikowi. Wydział inwestycji czy szef – specjalista Promocji i Rozwoju, to również osoby bez konkursu. Można by się zacząć zastanawiać, czy jest tam ktoś z zalecanej w audycie ścieżki powołania. Ciężko szuka się takich osób wśród nowych urzędników magistratu.

No dobrze są zmiany, bo każdy nowy ma miotłę, która zamiata i wymiata stare rzeczy, ale tutaj niepokój budzi również przyrost stanowisk urzędniczych. Po analizie zwolnień i przyjęć bilans nie jest na zero, lecz jest dodatni i naliczyłem jak na razie zwiększenie się armii urzędników o 4 stanowiska. Można by powiedzieć niewiele, ale Burmistrz za każdym razem i przy każdej okazji podkreśla jak trudna jest sytuacja finansowa gminy, że musi oszczędzać na inwestycjach, na remontach, ale nie oszczędza na swoich.

Kiedy przyjrzymy się również nowym urzędnikom myślenickiego magistratu ze zdziwieniem możemy stwierdzić, że w naszej miejscowości czy nawet gminie jest problem z kompetentnymi osobami. Wiele nowych osób pochodzi z ościennych miejscowości, innych powiatów a nawet z Krakowa. Czy naprawdę nawet u nas nie ma dobrych fachowców z linii Burmistrza ?

I jak to jest z tymi konkursami ? W urzędzie na próżno ich szukać, może w spółkach gminnych zatrudniamy same osoby z konkursu ? Niestety, wszyscy prezesi spółek pojawili się z nadania nie z wyłonionych i zalecanych w audycie ścieżek. To gdzie te konkursy ? No i są opublikowane na BIP’ie aż trzy, na kilkanaście etatów na jakich zatrudnione są nowe osoby. Z tych konkursów opublikowanych w BIP dwa są zakończone a jedne w toku właśnie na wspomniane wcześniej stanowisko sekretarza.

Oczywiście znów spotkam się z opinią, że każdy wymienia na swoich, ale tak wiele zmian i to na strategicznych stanowiskach, na których osoby pracowały bardzo długi czas może powodować paraliż pracy urzędu, jego niewydolność i podejmowanie błędnych decyzji przez osoby z zewnątrz nie znające gminy jej topografii, historii i zwyczajów, specyfiki danego wydziału, które nie są emocjonalnie związane z tym miastem. Jak takie osoby będą dbać o dobro naszej społeczności. Obawiam się, że za wyborem współpracowników może leżeć brak zaufania a nie kompetencje jakimi się przedstawiają, aż strach pomyśleć, że może być to na przykład spłata długów powyborczych.

W jednym z wywiadów na łamach zaprzyjaźnionego z Burmistrzem dziennika, można było przeczytać, że „atmosfera wśród urzędników nie była dobra”, to bardzo ciekawe wręcz fascynujące stwierdzenie, bo rozmawiając z pracownikami magistratu dowiaduję się, że urząd na dzień dzisiejszy sparaliżowany jest strachem, a atmosfera która miała być zła jest tragiczna i nikt nie jest pewny swojego miejsca co utrudnia realizację codziennych obowiązków.

Czy to koniec zmian ? Jestem pewien, że to dopiero część i to pewnie nie większa. Bo reorganizacja dopiero za pasem, a to idealny powód by pozbyć się tych co jeszcze mają złe „nawyki”.
Wszechświat podobno zrodził się z chaosu, tutaj z tego chaosu obawiam się, że nie zrodzi się nic dobrego.

Powiązane wiadomości