Sprawa budżetu, którego nie ma – Radosław AMBROŻY

Dzielenie się jest dbaniem o innych!

W dniu dzisiejszym (29.01) odbyła się konferencja prasowa burmistrza Szlachetki (relacja na stronie KMY.pl) na temat budżetu, którego jeszcze nie ma. Ciekawy sposób procedowania i komunikacji z radnymi, przez media bo oczywiście nie prowadzi się rozmów z komitetami które siedzą po przeciwnej stronie stołu.

Co miała na celu ta konferencja ? Choć trudno tutaj użyć tego słowa w pełnym znaczeniu, gdyż nie było możliwości zadawania pytań, czyżby Pan Burmistrz bał się udzielania odpowiedzi ? W końcu większość mediów i tak nie zada trudnych pytań, a pozostałe zawsze można zignorować.

Konferencja miała na celu wywarcie medialnego nacisku na radnych klubów opozycyjnych w Radzie Miejskiej oraz przedstawienia ich społeczeństwu jako ludzi działających na szkodę gminy, choć posiadających tak samo zdobyty mandat jak burmistrz w tych samych wyborach. I tylko to, bo co można więcej powiedzieć o budżecie którego jeszcze nie ma, który nie został nawet procedowany we wszystkich komisjach czy uchwalony w końcu na sesji.

Zależne media zgodnie opublikowały przesłane materiały prasowe dostarczone przez gminę bez zastanowienia się czy zadania pytania. Tak robi się politykę za pomocą mediów, ale to były poseł, a obecnie burmistrz doskonale wie.

Można zadać sobie jedno pytanie, kto w końcu ma jakie kompetencje i kto stanowi lokalne prawo, kto uchwala budżet, a kto jest jego wykonawcą w myśl obowiązującego prawa. Wydaje mi się, iż w Myślenicach te zależności nie są zrozumiałe nawet przez Radnych, a to już nie jest dobra sprawa i dobry objaw ich kompetencji.

Projekt budżetu przedstawia burmistrz, ale nad jego finalnym kształtem pracują radni w komisjach i to właśnie oni uchwalają końcową wersję budżetu na sesji, polecając jego wykonanie burmistrzowi. Tak wygląda to w świetle procedowania tej uchwały.

Burmistrz Szlachetka nadal nie może zaakceptować sytuacji, iż PiS nie ma większości w Radzie oraz tego, że nie udało mu się „przeciągnąć” lub zastraszyć na tyle radnych by przeszli do klubu PiS w gminie. Przyzwyczajony z sejmowych ław, że każdy projekt czy mądry czy głupi zyskiwał akceptację, bo tam był w większości, nie nauczył się rozmawiać z innymi inaczej niż z pozycji siły i podobne metody stara się zaadaptować na „podwórko” gminne. Tutaj niestety musi lub raczej powinien liczyć się z innymi, lecz po co jeśli można zawsze działać z pozycji siły.

Zawsze byłem przekonany, że Rada Miejska jest ciałem kolegialnym, gdzie prowadzi się rozmowy, dyskusje, gdzie podejmuje się decyzje oparte o konsensus i rozwagę czy wspólnie wypracowane stanowisko, ale do tego potrzeba dialogu. Rozmowa i wymiana myśli, taka winna być właśnie praca Rady. Nasz Burmistrz przyjął zupełnie inna strategię, strategię ignorowania, ostracyzmu i niedostrzegania innych którzy myślą inaczej, czyli z założenia źle. Co gorsza w kuluarowych rozmowach nawet część radnych PiS mówi, że i z nimi nie ma zbyt wielu konsultacji czy rozmów, a są jedynie wymagane odpowiednie zachowania.

Na konferencji Burmistrz Szlachetka podkreślał, że radni zaproponowali „mało ważne inwestycje czy wnioski”, co jest bardzo ciekawym stwierdzeniem, gdyż Ci właśnie radni posiadają taki sam demokratyczny mandat do wysuwania swoich wniosków jak burmistrz, bo również społeczeństwo udzieliło im mandatu i zaufało, że to co będą robić, robią tylko i wyłącznie w dobrym interesie wyborców i gminy. Tutaj jednoznacznie możemy odnieść wrażenie, że są radni lepsi – czytaj nasi lub Ci którzy się zgadzają z linią wyznaczona przez burmistrza oraz radni gorsi czyli Ci nie mający nic do powiedzenia, bo wybrani przez cóż powiedzieć „gorszą” część mieszkańców gminy. Bo jeśli ignoruje się przedstawicieli mieszkańców, to jednocześnie ignoruje się tych których reprezentują.

Tak się jakoś przy tych wyborach złożyło, że ta gorsza część wyborców jednak ma większość.

Ale wróćmy do konferencji czytaj oświadczenia burmistrza przedstawionego rano. Czy nacisk medialny odniósł skutek ?

Byłem na popołudniowej komisji budżetowej, która procedowała projekt budżetu i poprawki wniesione przez Radnych i muszę przyznać, że chyba dla pewnej grupy, a z pewnością dla jednego z radnych klubu Macieja Ostrowskiego konferencja była sygnałem do zmiany opcji. Niebawem okaże się czy to tylko naciski medialne czy może jednak coś innego skłoniło jednego z radnych do głosowania tak, że wiele wniosków przygotowanych przez jego klubowych kolegów i koleżanek zostało oddalonych.

Dziwne metody komunikacji jakie zagościły w gminie niestety stają się standardem w komunikacji pomiędzy osobami, które winny często z sobą rozmawiać i wymieniać poglądy. Czy to jest tak duży problem porozmawiać w cztery oczy z radnymi ? Czy w większym gronie i przedstawić swoje argumenty podczas nieformalnych spotkań ? W końcu chyba żaden Radny czy Radna nie odmowi prośbie o spotkanie ze strony Burmistrza, ale o dialogu ciężko mówić, gdy przy pierwszej nadarzającej się okazji oskarża się kogoś o korupcje czy gdy zawodzą metody zastraszania.

Widocznie w gminie nie potrzeba dialogu i dostrzegania potrzeb innych, bo te potrzeby są nie istotne i nie wymagają realizacji, gdyż nie są to problemy i zadania „dobrych” wyborców. Tutaj niestety muszę sięgnąć również do poprzedniej kadencji, kiedy Burmistrz Ostrowski robił to w zbliżony sposób.

Szkoda – bo gmina to nie cala Polska, a Rada to nie Sejm i dobrze by było, gdyby nasz burmistrz w końcu na stałe wyszedł z ław sejmowych.

Powiązane wiadomości

Dodaj komentarz

Proszę się zalogować aby komentować.
  Subskrybuj  
Powiadom o